Ślub i wesele

Tani ślub, tanie wesele – 10 porad.

Jestem w wieku, w którym większość moich znajomych jest już po ślubie, albo tuż przed. Sama kilka miesięcy temu zostałam szczęśliwą mężatką. Wiem już z jakimi problemami i wątpliwościami stykają się osoby, które szykują się do TEGO dnia. Niestety najczęstszym wyzwaniem, z którym borykają się narzeczeni jest właśnie brak pieniędzy. Sami stanęliśmy przed takim wyzwaniem. Chcieliśmy wziąć ślub kościelny, zorganizować wesele na ok. 60 osób i wydać na to wszystko nie więcej niż 25 tys. Nam się udało i tobie też może się udać. Poniżej przedstawię kilka naszych pomysłów jak zminimalizować koszty bez uszczerbku na uroku tej imprezy.

  1. Weź pieniądze od rodziców! Żart. Hej, jesteśmy dorośli, prawda? Wiem, że są różne sytuacje życiowe. Sama nie zarabiam kokosów. Ale! Przy założeniu, że co miesiąc zamiast na pierdoły i żarcie na mieście przez pół roku każde z was odłoży po 500 zł z wypłaty… Da się to zorganizować. Zaciśnijcie na ten czas pasa, przekażcie na wasz ślubny budżet pieniądze z nagród, premii itp. Da się. Naprawdę. Wiadomo, jeżeli waszych rodziców stać na pomoc finansową i sami wychodzą z inicjatywą, ok. Tylko pamiętajcie! Są rodzice, którzy po przekazaniu wam pieniędzy będą uważali, że łączy się to z tym, iż mogą za was podejmować decyzję o wyborze skarpetek do garnitur lub tego gdzie będzie siedziała ciocia Grażyna z wujkiem Januszem. „Broń Boże pod klimatyzacją, bo ma chore korzonki! „
  2. Suknia ślubna? Używana. Czemu, nie? Poważnie, można mieć używaną suknię ślubną od dobrego projektanta, za nieduże pieniądze. Sama zostałam dumną, trzecią z kolei, właścicielką modelu Corriander od Anny Kary . Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, ale jak zobaczyłam cenę z salonu… No nie ma co się oszukiwać, mam węża w kieszeni. Ale! Oprócz tego mam też znajomą z pracy, która podsunęła mi grupę na facebooku : „Sprzedam kupię suknię – Anna Kara”. Polecam! Dzięki tej grupie udało mi się kupić moją wymarzoną suknię za 1500 zł. Oczywiście miała kilka mankamentów, musiałam ją sama wyprać i zacerować kilka małych dziurek. Było warto! No i mam w planach sprzedać ją dalej… 😉
  3. Garnitur – z przeceny! Luby zakupił garnitur w styczniu tego roku. Dlaczego w w styczniu? Bo sezon „postudniówkowy” jest na to idealny. Ceny są naprawdę niskie, a wybór całkiem spory. Ponadto są w tym czasie przeceny butów, krawatów, much, koszul itp. W razie niewielkich zmian w fizjonomii przyszłego małżonka, można do garnituru wprowadzić poprawki krawieckie. 😉
  4. Poprawiny? Chyba podziękujemy! Coraz częściej wesela organizowane są bez poprawin i już nie jest to przyjmowane jako coś niegodziwego. Na myśl o tym, że po weselu, które będzie trwało do bladego świtu, po dwóch godzinach snu będę musiała znowu wstać, wyglądać pięknie i uśmiechać się do gości… Brrr… Chyba byłaby to dla mnie męczarnia. Wiadomo, jeśli mamy gości z daleka wypada zapewnić im nocleg i przynajmniej śniadanie. Można też zamiast tradycyjnych poprawin przygotować ognisko lub grill.
  5. „A sąsiadkę babci Stasi to zaprosicie? E?” Oczywiście, że nie! Pamiętajcie, to WASZ dzień. Nie mamy, nie taty, nie cioci Grażyny. Zaproście tych, którzy naprawdę są wam bliscy. Sama walczyłam ze sobą i zastanawiałam się czy zapraszać kuzynostwo z którym mam sporadyczny kontakt czy przyjaciół. Postawiliśmy na najbliższą rodzinę, czyli: rodziców, nasze rodzeństwo, dziadków, chrzestnych, rodzeństwo naszych rodziców oraz przyjaciół. Do samego dnia ślubu miałam wątpliwości, ale naprawdę nie żałuję. Dzięki właśnie tym bliskim, którzy nas znali, czuliśmy się swobodnie. Wiedzieliśmy, że ci ludzi są z nami nie dlatego, że wypada, tylko dlatego, że naprawdę życzą nam dobrze. A takie poczucie w tym dniu jest baaaaardzo ważne!
  6. A do ślubu pojedziemy Lamborghini! Poważnie? Czy warto wydawać na krótką przejażdżkę wypasioną furą aż tyle pieniędzy? Dla kogo ta pokazówa? My na początku mieliśmy jechać naszą poczciwą czarną Audi A3 8l. Chcieliśmy ją delikatnie przystroić i pojechać sami. Jednak bliska nam osoba jest pasjonatem starych aut i akurat jest w posiadaniu starego, ale pięknego Mercedesa, którego pożyczyła nam za darmo na ślub. W ramach małego prezentu. Jeśli nie macie samochodu to może warto poprosić kogoś z bliskich o pożyczenie nawet najzwyklejszego samochodu. Przecież nie auto w w tym dniu najważniejsze. 😉
  7. Im szybciej tym… taniej! Serio. Przy zamawianiu sali jest to naprawdę ważne, ponieważ z roku na rok opłata za osobę rośnie. My zamówiliśmy salę ponad rok przed datą ślubu. Podpisując umowę wstępną mieliśmy zapewnioną cenę za osobę o 20 zł niższą niż jest obecnie. Przy 60 osobach jest to oszczędność 1200 zł! Oczywiście musi zostać to spisane na umowie, którą zawieracie z salą. To samo tyczy się fotografa, kamerzysty, Dj’a lub zespołu… I tu przechodzimy do następnego punktu.
  8. Dj czy zespół? Muzyka na żywo? Super! Ale cena za całą orkiestrę już nie bardzo. My wybraliśmy Dj. Pierwszym powodem były właśnie pieniądze, a drugim to, że nie do końca ufam aranżacjom muzycznym niektórych zespołów. Wiadomo, przed wyborem jednego lub drugiego należy zrobić dokładny research, poczytać opinie itd. Ale tak do końca nigdy nie wiemy czego możemy się spodziewać, zarówno po orkiestrze czy Dj.
  9. Biżuteria i obrączki. Zapewne niektórzy z was posiadają jakieś pamiątkowe rodowe złota, a to po babci, a to po mamie. Czasem nawet jakieś swoje, które dawno wyszły z mody lub są po prostu brzydkim i nietrafionym prezentem. Warto zebrać to wszystko razem i pójść do jubilera, który oceni co nadaje się do przetopienia. My byliśmy w posiadaniu dość grubej obrączki po bliskiej osobie, cienkiego łańcuszka, bransoletki i dwóch par kolczyków. Oczywiście wszystko to było zrobione ze złota. Ostatecznie za przetopienie 12-13g złota na dwie klasyczne obrączki wydaliśmy… 190zł! Sama byłam w ciężkim szoku. Tak naprawdę pani sprzedawczyni policzyła nam tylko za robociznę, bo naszego złota mięliśmy trochę ponad to co było potrzebne. Jeśli zaś chodzi o moją ślubną biżuterię to zapłaciłam za nią około 50 zł, bo kupiłam ją po prostu w sieciówce. Oczywiście nie było to złoto, ale wystarczająco dobrze je imitowało.
  10. Trochę kreatywności i pracy manualnej! Zaproszenia, winietki, pudełko na obrączki i koperty, księga i prezenciki dla gości… To wszystko możecie przygotować sami! Kosztuje to dużo czasu i waszej pracy, ale naprawdę warto. Oprócz tego, że wychodzi naprawdę tanio (winietki w naszym przypadku to koszt kilku grubych kartek A4 no i tuszu, który mieliśmy w drukarce) to daje również mnóstwo satysfakcji i sprawia, że ta impreza jest jeszcze bardziej WASZA. W internecie znajdziecie mnóstwo darmowych szablonów, czcionek i pomysłów na proste i tanie upiększenie wesela.
Nasza księga gości, a właściwie butelka na wiadomości od gości. 😉
Winietki oraz świeczki jako prezent dla gości – wszystko zrobione własnoręcznie.

Pamiętajcie, jeśli w miarę wcześnie zaczniecie przygotowywać się do ślubu i wesela, naprawdę jesteście w stanie zrobić to sami minimalizując koszty. Wystarczy trochę poszperać, pogłówkować i przede wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Przygotujcie sobie wcześniej listę planowanych wydatków. Może okaże się, że z niektórych rzeczy warto zrezygnować, zamienić na tańsze odpowiedniki lub zrobić coś samemu. Jeśli zależy wam żeby nie rezygnować z wesela, to wierzcie mi, wystarczy trochę kreatywności, plan działania i wasze zaangażowanie. Powodzenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s